Surowe klify, czarna plaża, latarnia morska i ogromny łuk skalny sprawiają, że południowe wybrzeże Islandii wygląda tutaj jak scenografia filmu. Dyrhólaey to jednak nie tylko punkt widokowy, lecz także rezerwat przyrody, kolonia ptaków i miejsce, które wymaga rozsądnego planowania. Opisuję najpiękniejsze miejsca na przylądku, dojazd, najlepszy termin oraz zasady bezpiecznego zwiedzania.
Jeden przylądek, kilka wyjątkowych islandzkich krajobrazów
- 120 metrów wysokości zapewnia szeroki widok na ocean, czarne plaże i formacje skalne.
- Najbardziej charakterystyczny jest naturalny łuk skalny, od którego pochodzi nazwa miejsca.
- Puffiny można najłatwiej obserwować mniej więcej od połowy maja do połowy sierpnia.
- Z Reykjavíku to około 174 km i 2,5 godziny jazdy, a z Vík około 20 km.
- W okresie lęgowym dostęp może być czasowo ograniczony, dlatego trzeba sprawdzać oznaczenia na miejscu.

Dlaczego Dyrhólaey jest jednym z najpiękniejszych miejsc Islandii
Ten wysunięty w ocean przylądek powstał wskutek dawnych erupcji pod lodowcem. Dziś wznosi się około 120 metrów nad poziomem morza, a jego strome ściany pokazują, jak silnie ocean i wiatr kształtują islandzkie wybrzeże.
Największe wrażenie robi skalny łuk wydrążony przez fale. Przy spokojnym morzu mogą przepływać pod nim niewielkie łodzie, choć z lądu najlepiej oglądać go z bezpiecznej odległości. Z górnego punktu widokowego widać również czarną plażę Reynisfjara, skały Reynisdrangar oraz ocean ciągnący się aż po horyzont.
Obszar jest rezerwatem przyrody od 1978 roku i obejmuje około 147,2 ha. Mnie najbardziej przekonuje właśnie połączenie kilku krajobrazów w jednym miejscu: wulkanicznego klifu, oceanu, czarnego piasku i ptaków morskich. Nie jest to atrakcja, którą warto zaliczyć w pośpiechu między wodospadami.
Najlepsze punkty widokowe na przylądku
Górny punkt przy latarni morskiej
To najlepsze miejsce na szeroką panoramę. W pobliżu stoi charakterystyczna latarnia morska, a z klifu można spojrzeć zarówno na łuk skalny, jak i na długą linię czarnego wybrzeża. Przy dobrej widoczności da się dostrzec lodowce i góry południowej Islandii.
Trzeba jednak uważać na wiatr. Na otwartym klifie podmuchy bywają tak silne, że podejście do samej krawędzi nie daje lepszego zdjęcia, tylko zwiększa ryzyko. Zostawiam bezpieczny odstęp i korzystam z zoomu, zamiast próbować podejść jak najbliżej.
Dolny parking i okolice Kirkjufjara
Dolna część pozwala zobaczyć skały z innej perspektywy. Ocean wydaje się tutaj większy, a ściany przylądka bardziej monumentalne. To dobry wybór dla osób, które chcą spokojnie fotografować fale, łuk i czarne wybrzeże bez skupiania się wyłącznie na panoramie.
Nie należy schodzić poza wyznaczone miejsca ani zbliżać się do niestabilnych krawędzi. Podłoże może być kruche, a klify są dodatkowo osłabiane przez nory ptaków. Zakaz wchodzenia na zamknięte fragmenty chroni zarówno odwiedzających, jak i kolonie lęgowe.
Przeczytaj również: Jezioro Trzesiecko - Szczecinek - Co warto zobaczyć i jak?
Widok z Reynisfjara
Sam przylądek bardzo efektownie prezentuje się również z plaży Reynisfjara. Z tej strony można objąć wzrokiem cały łuk, pionowe skały i czarny piasek. Według Visit South Iceland widok z plaży bywa nawet bardziej fotogeniczny niż panorama z góry.
Reynisfjara wymaga jednak osobnej ostrożności. Występują tam tak zwane fale sneaker waves, czyli nagłe, znacznie większe fale, które potrafią sięgnąć daleko na plażę. Nie podchodzę do wody, nie odwracam się plecami do oceanu i respektuję kolorowe oznaczenia bezpieczeństwa.
Co zobaczyć w okolicy podczas jednej wycieczki
Przylądek najlepiej połączyć z innymi atrakcjami południowego wybrzeża. Dzięki temu przejazd nie zamienia się w długą trasę dla jednego krótkiego postoju, a każdy punkt pokazuje inną twarz islandzkiej przyrody.
| Miejsce | Co wyróżnia | Dla kogo |
|---|---|---|
| Reynisfjara | Czarny piasek, bazaltowe kolumny i skały Reynisdrangar | Dla osób, które chcą fotografować wybrzeże z poziomu oceanu |
| Vík í Mýrdal | Najbliższa miejscowość z noclegami, sklepami i punktami gastronomicznymi | Dla podróżujących bez napiętego planu |
| Skógafoss | Potężny wodospad przy głównej trasie | Dla osób jadących od strony Reykjavíku |
| Sólheimajökull | Jęzor lodowca widoczny po krótkim dojściu z parkingu | Dla osób zainteresowanych lodowcami i geologią |
Najwygodniejszy plan obejmuje przejazd przez Skógafoss, krótki postój przy lodowcu Sólheimajökull, później punkt widokowy na klifie, a na końcu Vík lub Reynisfjara. Na sam przylądek przeznaczyłbym od 45 minut do 1,5 godziny. Fotografowie i miłośnicy ptaków powinni zaplanować więcej czasu.
Jak dojechać i kiedy zaplanować wizytę
Z Reykjavíku należy jechać drogą nr 1 na wschód, w kierunku Vík, a następnie skręcić w drogę nr 218. Trasa ze stolicy liczy około 174 km i zwykle zajmuje mniej więcej 2,5 godziny bez dłuższych przystanków. Z Vík dojazd jest znacznie krótszy, około 20 minut jazdy.
Droga prowadzi do dwóch głównych części atrakcji, górnej przy latarni i dolnej przy wybrzeżu. Latem dojazd zwykłym samochodem jest zazwyczaj możliwy, ale zimą warunki potrafią zmienić się w ciągu kilkudziesięciu minut. Przed wyjazdem sprawdzam stan dróg, prognozę wiatru i widoczność, bo sama odległość nie mówi jeszcze, jak łatwa będzie podróż.
Najlepszy sezon zależy od tego, czego oczekujesz. Od maja do sierpnia rośnie szansa na spotkanie maskonurów, natomiast jesienią i zimą klify są mniej zatłoczone i mają bardziej surowy charakter. Zimą trzeba liczyć się z krótkim dniem, oblodzeniem oraz możliwością zamknięcia drogi.
Islandzka agencja ochrony przyrody może ograniczać dostęp między 1 maja a 25 czerwca, aby chronić ptaki. Nie zakładam więc, że każdy fragment będzie otwarty tylko dlatego, że znajduje się na mapie. Ostateczne informacje dają tablice, komunikaty służb i oznaczenia przy wjeździe.
Maskonury, pogoda i zasady bezpiecznego zwiedzania
Maskonury pojawiają się tutaj przede wszystkim w sezonie lęgowym. Największą szansę na ich obserwację daje okres od połowy maja do połowy sierpnia, ale obecność ptaków nigdy nie jest gwarantowana. Czasem siedzą niżej na klifach, czasem przelatują tylko nad głową, dlatego lornetka albo obiektyw z zoomem przydają się bardziej niż próba podejścia.
- Trzymaj się wyznaczonych ścieżek i nie przechodź za barierki.
- Nie dotykaj, nie karm i nie próbuj przepędzać ptaków dla lepszego zdjęcia.
- Nie siadaj przy samej krawędzi klifu, szczególnie przy silnym wietrze.
- Sprawdzaj zamknięcia sezonowe i respektuj polecenia rangerów.
- Na wybrzeżu obserwuj ocean przez cały czas, nawet gdy morze wygląda spokojnie.
Do plecaka pakuję wodoodporną kurtkę, czapkę, rękawiczki i buty z przyczepną podeszwą. Pogoda może zmienić widok z jasnej panoramy w mglisty, wietrzny krajobraz w ciągu kilku minut. Nie traktuję więc prognozy z Reykjavíku jako wystarczającej, bo warunki na otwartym cyplu bywają zupełnie inne.
Jak zaplanować najlepsze zdjęcia i nie stracić czasu
Jeśli zależy Ci na łuku skalnym, najlepiej fotografować go z górnego punktu albo z Reynisfjara. Do szerokiej panoramy przyda się obiektyw szerokokątny, a do ptaków zdecydowanie lepszy będzie teleobiektyw. Przy pochmurnej pogodzie czarny piasek i ocean często wyglądają ciekawiej niż w ostrym południowym słońcu.
Największy błąd polega na przyjeździe wyłącznie po szybkie zdjęcie latarni. Poświęciłbym kilka minut na zmianę perspektywy, sprawdzenie dolnego parkingu i spojrzenie na Reynisdrangar. Jedna wizyta może dać trzy różne kadry, jeśli nie ograniczysz się do pierwszego punktu przy drodze.
Nie planowałbym jednak przejścia brzegiem aż do Reynisfjara. Odległość na mapie może wyglądać niewinnie, ale fale, klify i lokalne zamknięcia sprawiają, że bezpieczniej potraktować oba miejsca jako osobne postoje połączone samochodem.
Co zapamiętać przed ruszeniem na południowe wybrzeże
To miejsce najlepiej odwiedzić wtedy, gdy masz zapas czasu i możesz poczekać na lepszą widoczność. Nawet przy mgle sama forma klifu robi wrażenie, ale dopiero spokojna pogoda pozwala zobaczyć łuk, Reynisfjara i odległe góry w pełnej skali.
Moja praktyczna rada jest prosta: przyjedź wcześniej lub później niż główny szczyt wycieczek, zabierz ciepłą odzież i nie traktuj maskonurów jako obietnicy. Największą wartość daje tu połączenie widoków, geologii i dzikiej przyrody, a nie samo odhaczenie kolejnej atrakcji na trasie.